ŚLEBODA

ŚLEBODA

KRW094.1.01-hires

ŚLEBODA

Małgorzata i Michał Kuźmińscy

Wyd. Dolnośląskie

Wrocław 2015

Ilość stron: 335

ISBN: 978-83-271-5270-1

Ocena (subiektywna) 5+/5

Rewelacja. Po prostu.

Doktor antropologi, Anna Serafin zmęczona życiem, zgiełkiem wielkiego miasta, jakim jest Kraków (!) wyrusza na kilka dni odpoczynku do Zakopanego, do kuzynostwa. Mimo, że ma najbliższą rodzinę w górach, to nie uważa się za góralkę, a jedynie za mieszczucha. Odwiedzając kuzynkę w Murzasichlu, postanawia zapomnieć o swoim życiu, a w zamian odetchnąć świeżym powietrzem i napawać się widokami gór. Po dotarciu na miejsce, jedyne o czym marzy to spacer w ciszy wśród przyrody. Jak zaplanowała, tak uczyniła. Cisza nie zostaje zakłócona. Jedynie, w czasie spaceru po Dolinie Suchej Wody pojawia się odrażający, przenikający zapach, co doprowadza bohaterkę do odkrycia zwłok człowieka zjedzonego przez niedźwiedzia. Widok jest tak przerażający, że przez kolejne dni i tygodnie nie może o nim zapomnieć.  W między czasie pojawia się dawna wakacyjna miłość Anny, tym razem już jako komisarz policji, dla którego informacja od turystki stanowi szanse na przełom w karierze. Do tej pory jedynie spory o miedzę między sąsiadami oraz złodzieje kieszonkowi byli dla niego jedynym zajęciem zawodowym. Tym razem pojawia się szansa na awans i prawdziwe śledztwo. Znalezione zwłoki okazują się trudne do zidentyfikowania, ale jedno co nie stanowi wątpliwości to fakt, że człowiek ten został zamordowany i zakopany w odległym miejscu, aby nikt go nie odnalazł. Stało się inaczej. Wraz z rozwojem akcji pojawią się inni bohaterowie. Są nimi Sebastian Strzygoń – dziennikarz szukający rozgłosu oraz Babońka, której uszy nie jedno już słyszały. Mnogość bohaterów robi wrażenie. Ale nie przytłacza. Podobnie ma się sprawa z gwarą góralską. Jest ona wielokrotnie przytaczana, zwłaszcza w opowieściach Baboński czy innych górali. Dla czytelników niewprawionych w mowę gór, mogło by wydawać się, że będzie to przeszkodą. Nic bardziej mylnego. Język górali jest używany często, ale bez nadużyć. Jest go w sam raz. Jego ilość, wręcz stanowi atrakcję całej powieści.

              Z biegiem czasu, historia staje się jeszcze bardziej porywająca. Pojawiają się kolejni zabici, a do tego pojawia się motyw swastyk na domu, gdzie mieszkał nielubiany Jan Śleboda. Niechęć do niego całej miejscowości jest już historyczna, przy czym nikt nie chce zdradzić dlaczego. Powstaje istna zmowa milczenia, niczym gomora, gdzie każdy zna każdego sekret, ale nikt nic nie wie, a przynajmniej takie sprawia wrażenie. Z czasem jednak okazuje się, że zła sława Jana sięga już czasów II Wojny Światowej.

              Powieść niezwykle porywająca, z ciekawym tłem jakim są Tatry oraz przyległe miejscowości i rejony geograficzne. Język powieści stanowi tylko atut dla całej historii.

             Bardzo dobra literatura. Polecam