I ODPUŚĆ NAM NASZE....

I ODPUŚĆ NAM NASZE….

pobrane

I ODPUŚĆ NAM NASZE…

Janusz Leon Wiśniewski

Wyd. Od Deski Do Deski

Warszawa 2015

ISBN: 978-83-65157-19-5

Ilość stron:  222

Ocena (subiektywna) 5/5

 

                                    To kolejna bardzo dobra książka z serii Na F/Aktach z Wydawnictwa Od Deski Do Deski. Tym razem autor sięgnął po zbrodnie o której głośno było zarówno w 1991 roku, ale też echo jej pojawiało się w późniejszych latach wielokrotnie. Tym bardziej, że J.L. Wiśniewski przedstawia zbrodniarza już po odbytej karze.  Jednak odbyta kara nie stanowi zadośćuczynienia, ani odpuszczenia grzechów.

…zastanawiam się, jak pojemne i przez to jak bardzo niejednoznaczne jest słowo „prawda”.

Historia ta to życie po tragicznym dniu 10  października 1991 r., kiedy to Andrzej Zaucha, krakowski, genialny muzyk jazzowy zostaje zastrzelony przed teatrem Stu. Wraz z nim ginie jego ukochana. Pati. Żona Vincenta (imiona i nazwiska w książce zostały zmienione). Pojawia się pełno żalu, smutku i goryczy, czym książka jest przepełniona, co wynika z miłości do kobiety, która doprowadza do tragedii. Książka to portret psychologiczny mordercy, po jego karze, którą spędził w więzieniu. Jednak bohater, mimo upływu lat, nadal prześladowany jest przez czyn którego dokonał w afekcie przed laty. Po latach, udało mu się ułożyć na nowo życie, założyć rodzinę, jednak piętno mordercy nadal na nim ciąży. Stara się zrehabilitować, naprawić swoje życie. Jednak w takich okolicznościach nie jest to łatwe.

Człowiek nigdy nie pozbędzie się tego, o czym milczy, aby rozstać się z jakimś bólem, trzeba go wyrazić.

Autor w książce znakomicie ujął tło społeczno-obyczajowe Polski lat 90-tych. Pojawia się wiele nazwisk i wydarzeń tamtych lat. Historia staje się bardzo realistyczna i prawdziwa. Ponad to poszukiwanie swojego miejsca przez głównego bohatera w tak niesprzyjających warunkach i niechętnym społeczeństwie, stanowi istną walkę. Walkę o nowe życie.

Polecam

Dodam jeszcze tylko w sprawy. Co mi się podoba w tym wydawnictwie to dostępne ceny. Ogromny plus. Jeśli ktoś umie szukać to znajdzie książki jeszcze taniej. Koszt 22 złotych, jakie zapłaciłam jest fantastycznie zachęcającą ceną.

A teraz łyżka dziegciu na sam koniec. Jedyne co nie podobało mi się w książce, a nawet bardzo drażniło to wielokrotnie opis starówki w Krakowie. Ale odkąd sięgam pamięcią, Kraków nie ma starówki. Tutaj jest Rynek. A nawet dwa Rynki. Mały i Duży. A Starówka…. no cóż. Mam nadzieje, że to tylko błąd redakcyjny a nie fantazja literacka autora, aby urozmaicić ten nasz Kraków.