BROADCHURCH

BROADCHURCH

 

Erin Kelly, na podstawie serialu autorstwa Chrisa Chibnalla

Wyd. Literackie

Ilość stron: 529

Ocena (subiektywna): 3/5

 

    Akcja rozgrywa się w niewielkim miasteczku, które żyje prawdziwym życiem jedynie w okresie letnik, gdzie przepiękne widoki i plaże przyciągają wczasowiczów. Tym razem to nie piękno plaż, ani szum morza przyciągają uwagę. W spokojnym, wręcz zapomnianym miasteczku zostaje dokonana makabryczna zbrodnia na małym chłopcu. Wszystko początkowo wskazuje na samobójstwo, w które nikt jednak nie wierzy. Mieszkańcy są tak bardzo wstrząśnięci zaistniałą tragedią, że domagają się dodatkowych sił, w celu rozwiązania tajemnicy. Śledztwo prowadzi miejscowa sierżant Ellie Miller oraz nowo przybyły komisarz Alec Hardy. Para śledczych od samego początku nie stanowi zgranego duetu. Począwszy od faktu, iż to Ellie miała objąć posadę, którą dostał Alec, po przez podejście i zaangażowanie do sprawy powodują same problemy na drodze formalnej do rozstrzygnięcia całej zagadki zbrodni. Urażona ambicja Ellie oraz fakt, iż ofiara to syn jej przyjaciółki powoduje, że jest ona mocno zaangażowana w sprawę emocjonalnie, a na dodatek nie podejrzewa nikogo ze społeczności niewielkiego miasteczka. Na drugim biegunie stawia się Alec, który po przez szorstkie podejście do sprawy, na domiar zła sława, jaka ciągnie się za nim z innych dochodzeń oraz fakt, że podejrzewa on wszystkich od rodziców po przez najbliższych krewnych nie ułatwiają znalezienia rozwiązania.

      Książka rekomendowana, przez wiele osób, podobnie jak serial (którego nie miałam przyjemności oglądać), wcale mnie nie porwała. Czytało się płynnie, szybko, wręcz poczucie płynięcia przez fabułę. Jednak jak dla mnie była to podróż zbyt gładka, zbyt łatwa. Brak zabawy z czytelnikiem, wciąganie go w zagadki i intrygi. Czytelnik jest jedynie obserwatorem i to z dość dużego dystansu. Brak dreszczyku i zaciekawienia.  Po książce tego typu naprawdę oczekiwałam czegoś mocniejszego.