WINDA

WINDA

 

Magdalena Knedler

Wyd. Janka

Pruszków 2016

Ilość stron: 236

ISBN: 978-83-62247-42-4

Ocena (subiektywna): 4,5/5

 

           ”Winda” to moje odkrycie roku. A może nawet dekady.  Książka, która od samego początku wciąga, ale też zaskakuje.

           Zacznę od niezwykłej okładki, która niezmiernie mi przypadła do gustu. Winda zobrazowana w postaci kostki Rubika, która zamiast kolorów przedstawia ludzkie oblicza. W dodatku twarze te mieszają się w windzie, niczym w tyglu. Okładka jest prosta, a przez to bardzo wymowna. Duży plus już na sam początek. Ale wnętrze jest podobne do okładki. W dzisiejszym świecie przepychu, biegu i dobie konsumpcjonizmu, okładka oraz zawartość nie  narzucają się, a przez to zapadają w pamięć. Pozwalają zatrzymać się, zastanowić, ale też dostrzec to co ważne, a nie tylko aspekty konsumpcyjne. Ale nie mogę tu nadmienić o równie ważnej kwestii jak cena. W obecnym świecie, gdy książki stają się luksusem, tym razem jest inaczej. Cena jest tak dostępna, że nikt nie powinien narzekać.

        Winda to zestawienie kilku opowieści różnych osobób. Miesza się tu historia młodości ze starością, teraźniejszości z przeszłością. Każdy mieszkaniec, który jeździ tytułową windą, niesie ze sobą pewną historię. Każda historia, na swój sposób jest wzruszająca, zapadająca w pamięć. Pojawia się para, która pragnie dziecka, ale obawy powstrzymują ich przed ostateczną decyzją. Tuż obok mieszka kobieta, która dla odmiany ma całkiem inne pragnienia, a dziecko pojawia się niespodziewanie. W windzie pojawiają się osoby z ustabilizowanym życiem prywatnym, ale również te, które dopiero poszukują swojego miejsca. Jest miłość i zdrada, rozstania i powroty. Jednak nie moim celem, jest tu przedstawianie poszczególnych historii. Bo to w świetny sposób dokonała autorka. Każdy bohater, pojawiający się w książce jest dopracowany w szczegółach. Portret każdego z nich, w precyzyjny sposób obrazuje cechy, które na dobrą sprawę, czytający mógł by spotkać w sobie, lub w osobie z którą właśnie podróżuje windą. Czytając, można odnieść wrażenie, że autorka opisuje realne, prawdziwe losy oraz osobowości bohaterów. Wszystko jest prawdziwe, niekłamane. Styl autorki powoduje, że każda osoba jest niczym narysowana słowem. Co daje prawdziwszy obraz.

          Losy bohaterów są wzruszające, a niekiedy poruszające. Pełnią tutaj ważną rolę, jednak w moim odczuciu nie najważniejszą. Mimo, że są bardzo dobrze opisane przez autorkę, są niczym tło. Tło do windy, która „ jest przecież jak soczewka, która zatrzymuje w sobie detal.” Winda pozwala nam w rzeczywistości zatrzymać się w biegu, postać, zastanowić się choć na chwilę. Podobnie w książce. W każdym z bohaterów, czytelnik może znaleźć cząstkę siebie. A tytułowa winda pozwala czytelnikowi, jak i bohaterom książki zatrzymać się. Zastanowić. Odetchnąć, ale też podjąć ważne decyzję.

        W książce przedstawione są dwa światy. Świat nowoczesny, należący do młodych, którzy jako sąsiedzi nie mają czasu już dla wzajemnych chwil. Jedynym miejscem, gdzie mogą się spotkać, porozmawiać to winda. Te parę chwil, pozwala na uśmiech, na zauważenie się wzajemnie. Kontrastuje to ze światem Pana Stanisława. Który jako leciwy, emerytowany człowiek skupia wokół siebie sąsiadów. To do niego większość sąsiadów przychodzi porozmawiać, poradzić się, czy choćby po sąsiedzku zrobić przyjemność pachnącym ciastem. W dzisiejszym pędzącym świecie nie ma przyjaźni sąsiedzkich. Nie wpadamy choć na chwilę, by wspólnie porozmawiać, powymieniać poglądy. Jedynie Pan Stanisław zachował ten odruch. Ale czy to nie wszystko wynika z tego, że świat tak pędzi? I w książce autorka w dosadny sposób przedstawia odchodzenie w przeszłość, po przez śmierć dawnych zwyczajów odwiedzania się.  Jednak” …to, że ktoś dla nas ważny odszedł na zawsze, nie oznacza, że my również musimy umierać. Nasza śmierć uczuciowa, emocjonalna, a niekiedy nawet intelektualna w niczym tutaj nie pomoże”

       Autorka sprawnie, co krok nawiązuje do popkultury, ale też kultury przed duże „K”, co powoduje, że książka staje się tym bardziej atrakcyjna. Pojawia się Prus, Jane Austin, Rembrant, Mody, Miskiewicz, ale też Biedronka, Lidl, czy nawet „Ugotowani”, „50 Twarzy Greya”. Wszystko, w doskonałych proporcjach, z wyczuciem, powoduje że książka jest współczesna, ale też ponadczasowa. Nie dominują tu wyłącznie współczesne utwory, programy, czy książki. Odwołania dotyczą również tych starszych. Niekiedy już zapomnianych.

     Książkę z wielu względów oceniam bardzo pozytywnie. Autorka od początku do końca dążyła obranym kursem, dzięki czemu, książka jest jako całość bardzo atrakcyjna i oryginalna. W jednym tempie. Bez zbędnych dodatków. Pozwoliła mi choć na chwilę zatrzymać się. Odetchnąć od przepychu i komercji, które w ostatnich latach nawet zawitały na rynku księgarskim.

szczerze polecam.