NIC ZWYCZAJNEGO

NIC ZWYCZAJNEGO

Michał Rusinek

Wyd. Znak

Kraków 2016

Ilość stron: (za mało) 300

ISBN:978-83-240-4091-9

Ocena (subiektywna): 5+/5

       Tak bardzo zachwycam się ta książką, że trudno mi napisać o niej cokolwiek. Bo wszystko napisane i tak będzie zbyt mało. Mimo, że dopiero luty, to książka pretenduje do mojej najlepszej książki roku 2016.

   Postać autora, Michała Rusinka nie trzeba nikomu przedstawiać. To niezwykły człowiek, który dostąpił niepowtarzalnego zaszczytu być sekretarzem (Pierwszym Sekretarzem) Wisławy Szymborskiej. Ale czy tylko sekretarzem? Był jej aniołem stróżem, towarzyszem, ochroniarzem, wybawcą i fanem. 

Tytuł książki pożyczyłem z jej wiersza bez tytułu – o nisości, która się przenicowała. Piętnaście lat sekretarzowania takiej osobie? Doprawdy, nie było w tym nic zwyczajnego”.

      Jednak książka ta nie jest o autorze, ani o jego relacjach z noblistką, mimo, że wielokrotnie autor o tym pisze. To książka o Wisławie Szymborskiej, jednak nie jest to biografia. To raczej opowieść o tym jak poetka odbierała świat, jak w nim funkcjonowała zwłaszcza po zamieszaniu wokół jej osoby, jakie powstało po dostaniu nagrody Nobla. Wydawało się poetce i myślę, że autorowi też, że zamieszanie będzie trwało kilka miesięcy. No, może najwyżej do kolejnej nagrody Nobla. Jednak rzeczywistość zweryfikowała ich obojga. Współpraca trwała aż piętnaście lat. Z perspektywy czasu, w mojej ocenie była to konieczna współpraca, bo teraz gdyby nie autor, tak mało by nam zostało wiadomości o tej wspaniałej osobie. Niechętnie się udzielała, nie lubiła robić zdjęć, filmów o sobie. Wywiady, jak je udzielała, to zawsze bałamucąc prowadzących w taki sposób, że wywiad był prowadzony przez nią, a odpytywanym był redaktor czy dziennikarz. A przy tym była niezmiernie miłą, otwartą i ciekawą świata, w którym nie chciała marnować czasu na głupoty. O czym również można dowiedzieć się z książki.

Nikt nie zalicza ciekawości do uczuć. A ja uważam, że to jest uczucie(…). Ciekawość, zdziwienie i pewien rodzaj niełatwych spraw, które nas w życiu spotykają, to wszystko razem dopiero tworzy jakąś materię dla poezji.

Jej niechęć do spotkań i wystąpień publicznych wynikały z jej usposobienia i wrażliwości. Potrzebowała ciszy, spokoju i papierosa by pracować. Nie stała się nigdy celebrytką. 

Poezja potrzebuje rozmowy o czymś innym niż poezja, ale też o zwykłego życia. No i samotności, namysłu.

W książce autor opisuje wiele zabawnych sytuacji, anegdot czy ironii związanych z życiem i z sama poetką. Do tego mnoga ilość zdjęć, które nie są pozowane na okładki, a wyjęte z szuflady, powodują, że książka jest jak żywa. Nie ma tu udawania, pozoranctwa. Jest poetka jako zwykła, niezwykła osoba. Niczym sąsiadka z osiedla. A przy tym tak niezmiernie wrażliwa, uzdolniona. 

Polecam nie tylko miłośnikom poezji Wisławy Szymborskiej. To naprawdę osoba warta każdej uwagi.