KREW I STAL - Kraina martwej ziemi

KREW I STAL – Kraina martwej ziemi

Jacek Łukawski

Wydawnictwo SQN 

Kraków 2016

Ilość stron:371

ISBN:978-83-7924-584-0

Ocena (subiektywna): 5/5

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu SQN

Autor debiutuje powieścią “Krew i stal”, będącą pierwszą częścią cyklu fantasy “Kraina martwej ziemi”.  Powieść napisana archaicznym stylem, w klimacie czasów Średniowiecza, gdzie ilustracje nawiązujące do tamtych czasów spinają całość w bardzo dobrą literaturę. Książka, napewno nie przejdzie bez echa.

Kilka tygodni temu na polecenie lorda Aurissa wyruszyła wyprawa, której zadaniem było odnalezienie cennych… zawahał się – przedmiotów…które przez ostatnie kilka stuleci ukryte były w bezpiecznym miejscu. Choć lepiej byłoby zamiast „cennych” powiedzieć „niebezpiecznych”, szczególnie gdyby wpadły w niewłaściwe ręce.

Tak oto zaczyna się wyprawa pełna przygód w debiutanckiej książce Jacka Łukawskiego. Z twierdzy wyruszają żołnierze, którzy mają nielada wyzwanie. Muszą podążać krainami, którymi nikt nie zapuszczał się od wieków, a jeśli komuś udało się wyruszyć, nigdy nie powrócił by o tym opowiedzieć.  Celem podróży jest klasztor przy Smoczych Górach, jednak aby tam dotrzeć, napotykają przeciwności, magię czy nawet odgłosy walk. Odwaga żołnierzy jest jednak wielka. Zadanie, którego się podjęli, mimo coraz mniej licznej eskorty musi być wykonane  zanim Zasłona Martwej Ziemi pęknie i zaniknie.  Dowódcą całego przedsięwzięcia jest Dartor, jednak to nie on zna prawdziwy cel ostatecznej misji. Jest nim Arthorn. 

  Krew i Stal to jedna z lepszych, o ile nie najlepszych książek tego gatunku, jakie czytałam ostatnimi czasy.  Tym bardziej zaskakuje fakt, iz to debiutancka książka autora. Wszystko jest dopracowane i przemyślane w najmniejszycz szczegółach. Akcja książki wartka, fragmenty opisujące teren lub walkę nie są męczące ani przydługawe.  We fragmentach opisujących walkę, słychać aż odgłosy mieczy, toporków czy szelest wypuszczanych cięciw łuku:

Ostrze toporka zazgrzytało, trafiając w naramiennik, sztych miecza zatrzymał się na tarczy. Konie orały kopytami murawę. Świst obok głowy, zastawa, brzdęk, głuche uderzenie – znów tarcza. Zastawa, cios, cios, unik i sztych, tarcza, unik, zastawa, cios, cios, cofnięcie, cios przewagą długości miecza, głucho w tarczę, kolejny i kolejny i jeszcze raz – poza zasięgiem toporka – znznów, z znowu – nie dać wytchnienia – i jeszcze od góry, i znów – ręka słabnie, cios, i jeszcze, i znów, tym razem markowany – ostrze prowadzone po łuku, wysiłkiem woli, zmuszając mięśnie do szaleńczego napięcia, ….

Wszystko to świadczy o tym, że autor  wie  o czym pisze. Czuć każde uderzenie, ruch ręką i ból każdego mięśnia. Opisy są tak rzeczywiste, że czytelnik ma poczucie, że jest uczestnikiem powieści. Podobnie rzecz ma się z opisami zachowania piechurów oraz koni, które stanowią ważny element na polu bitwy czy w podróży. Ich zachowanie czy odgłosy słychać na każdej stronie książki. Nie obce są również autorowi rodzaje broni, ale też symbole, które wyryte na niej, co dodaje kolorytu opowieści. Poza niezwykle udanymi opisami, pełnymi dźwięków, ważna, o ile nie najważniejsza jest fabuła. Pojawiają się tu magia, potyczki, karczmy i uczty, ale też tajemnica z intrygą w tle. To bardzo udany debiut autora. Kawał dobrej fantasy, gdzie jeden krok za daleko oznacza śmierć. Atutem książki jest stworzony przez autora świat. Nie ma tu powielanych schematów. Ten świat rządzi się własnymi, nowymi prawami.

logo_sqn