WIGILIJNE PSY I INNE OPOWIEŚCI

WIGILIJNE PSY I INNE OPOWIEŚCI

Łukasz Oritowski

Wyd. SQN

Kraków 2016

Ilość stron: 476

ISBN: 978-83-7924-610-6

Ocena (subiektywna): 5+/5

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu: logo_sqn

                  Do tej pory bardzo rzadko sięgałam po opowiadania. Z założenia nie czytałam ich, ze względu na fakt, iż lubię pobyć z bohaterem na dłużej, niż tylko przez parę stron. Jednak tym razem dużo się zmieniło. Sięgnęłam po książkę po przeczytaniu fascynującej „INNEJ DUSZY” tegoż autora. Wcześniejsze moje spotkanie z jego twórczością dotyczyło jedynie utworu dla dzieci. Jednak po przeczytaniu książki, która zdobyła Paszport Polityki 2015, postanowiłam sięgnąć po inne, wcześniejsze utwory. „SZCZĘŚLIWE ZIEMIE” nie zawiodły mnie. Ale nie mogę też powiedzieć, aby mnie zachwyciły. Inaczej rzecz ma się w przypadku „Wigilijnych Psów”.

          Tym razem jestem pod ogromnym wrażeniem. Tym bardziej, że większość utworów napisane było w młodości autora. Pierwsze wydanie książki miało miejsce 10 lat temu. Już wtedy książka zyskała na uwadze krytyków, którzy dobrze ją przyjęli.  Po jej wznowieniu, po latach, zyskuje jeszcze bardziej na wartości. Książka ta to zbiór jedenastu opowiadań, charakteryzujących się specyficznym stylem pisarza. Naturalizm połączony z realizmem. Tutaj każdy szczegół jest dopracowany. Autor w bardzo realistyczny, ale również bogaty sposób opisuje rzeczywistość, co staje się cechą charakterystyczną autora. Wszystko jest prawdziwe, namacalne. Dodatkowo w tych codziennych opisywanych wydarzeniach, autor buduje narastającą grozę i strach, posługując się jedynie słowem do opisu atmosfery, a nie makabrycznych groźnych sytuacji. Nie ma tu przestępców z kryminału, pościgów z sensacji, ani wydarzeń z thillerów. Autor posługując się wprawnie słowem opisuje szarą rzeczywistość osiedli krakowskich, gdzie jak w innych miastach dzieją się najróżniejsze rzeczy. Pijacy siedzący na ławkach, pociągi przejeżdżające przez wiadukty, czy taksówkarze opowiadający swoje historie z dnia codziennego. Wszystko to wydaje się zwyczajne, powszechne. W przypadku Orbitowksiego, nie jest jednak do końca zwyczajne. Zwykły z pozoru taksówkarz, czy choć by pustostan zamieszkały przez bezdomnych to dobre tło do stworzenia poczucia grozy, strachu, aż po grozę, która narasta tworząc przerażenie. Strach i lęk, które dozowane są przez autora, nie pozwalają oderwać się od książki. Dodatkowo mocny, siarczysty język, który nie jest sztuczny ani wymuszony powoduje, że książka jest bardzo autentyczna, czy wręcz realistyczna. Czyta się ja, jak karty kronik archiwalnych.

Ogromnie polecam. Książka dość mocna, dobrze napisana i nie tracąca na świeżości mimo upływu lat od jej napisania.