PLUTOPIA

PLUTOPIA

ATOMOWE MIASTA I NIEZNANE KATASTROFY NUKLEARNE

Kate Brown

Wyd. Czarne

Wołowiec 2016

Ilość stron: 596

ISBN: 978-83-8049-331-5

Ocena (subiektywna): 5/5

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Czarne

 

 

           To jedna z niewielu książek, przez które to nie mogłam spać. Jeśli mówi się o książce, że trzyma w napięciu od pierwszych, aż po ostatnie strony, to śmiało mogę powiedzieć, że z tą książką tak właśnie jest. Przerażająca, ale też niezmiernie ważna.

        Większość z współcześnie żyjących europejczyków słyszało o katastrofie w Czarnobylu. O tragedii z 1986 roku, ale również o konsekwencjach, które do dnia dzisiejszego są odczuwalne. Mało kto jednak słyszał o Richland w Stanach Zjednoczonych oraz o Oziorsku w Rosji. A to właśnie o tych miejscowościach traktuje książka. Autorka posiłkując się wieloma dokumentami, które na wielu etapach okazywały się tajne oraz na podstawie wielu rozmów, stworzyła obraz tych dwóch plutonowych miast. Wiele z tego o czym pisała autorka, wydawało się niemożliwe, nierealne. Jednak po wielu godzinach pracy, poszukiwań i dociekań, większość nierealnych opowieści stawało się potwierdzone faktami. Podobne odczucia może mieć czytelnik, który ze względu na wielkość przedsięwzięcia może powątpiewać w prawdziwość opisanych wydarzeń, które jednak faktycznie miały miejsce. Wiele z tego co opisuje autorka jest tak niewiarygodna, że naprawdę trudno mieści się to w głowie. Zarówno w USA, jak i w Rosji propaganda okrojona na tak wielka skale przyczyniała się do mydlenia oczu opinii publicznej, a nawet posuwano się do fałszowania dowodów i dokumentów. Problemy pojawiły się już na samym początku powstawania obu miast nuklearnych. O ile w Stanach Zjednoczonych dysponowano większą ilością gotówki przeznaczoną na realizację planu, o tyle w Rosji, chcąc dorównać mocarstwu amerykanów od samego początku realizowano plan w chaosie i po macoszemu. W obu jednak przypadkach budowa fabryk i miast, stały się obozami pracy. Zaledwie w kilka lat po zakończeniu II Wojny Światowej, ludzie ponownie trafili do miejsca, gdzie pod przymusem, za marne wynagrodzenie, w ogrodzonych barakach i kiepskich warunkach  tworzyli potęgę obu Państw. Przyczym w USA wszystko było z góry zaplanowane. Z czasem przyciągając młodych, wykształconych pracowników, zaczęto poprawiać warunki pracy. Zachęcano do pozostania w rejonach odległych od cywilizacji poprawiając warunki bytowe. Wraz z powstaniem miasta i uruchomienia fabryki, rejon stał się zamkniętą strefą, gdzie należało mieć przepustkę o pozwolenie na poruszanie się po mieście. Jednak w zamian za to w rejonie miasta panował dobrobyt. W pozostałym kraju doskwierały braki żywności, mieszkań, samochodów czy pracy. W mieście nuklearnym, mimo szkodliwych warunków pracy, dobrobyt przyciągał młodych, zdolnych i wykształconych. Tutaj mieli wszystko. Każdej rodzinie przysługiwał nowy dom, parki rozrywki, kina, teatry, wszelkiego rodzaju dobra materialne i całkiem niezłe zarobki. Ludzie chętnie angażowali się w realizacje planu tworzenia plutonowego miasta. W Rosji było z pozoru całkiem inaczej. Tam, po wyczerpującej wojnie, finanse od samego początku były problemem. Jednak na wzór amerykanów starano się stworzyć miasto marzeń. W obu jednak miastach nie angażowano pracowników w wiedzę na temat wytwarzanego plutonu. Wiele osób pracujących w uruchomionych na szybko zakładach, nie miało pojęcia co produkują i jak bardzo jest to szkodliwa praca. Równolegle prowadzono badania, aby bliżej poznać wpływ radioaktywnych substancji na otoczenie, na ludzi i zwierzęta. Propaganda jednak rosła w siłę. Im gorsze były wyniki, badacze w obu krajach tuszowali, a wręcz przekłamywali wyniki. Ludzi narażających się na szkodliwe działania oszukiwano, wmawiając im, że radioaktywne izotopy mają korzystny wpływ na organizmy żywe. Do tego zmuszano ludzi, do wytwarzania większych ilości plutonu, kosztem zdrowia po przez zaniechanie opracowanych wcześniej procedur. Pracownicy zaczęli być inwigilowani. Nie mogli rozmawiać na temat swojej pracy z rodzinami. Niektóre dzieci miały świadomość, że rodzice pracują w fabryce papierków do cukierków. Wysyłane listy spoza strefy nuklearnej były cenzurowane. Powstała zmowa zmilczenia, która trwa do dziś. Wiele osób, które udzielały wywiadów autorce, nie chciało podawać swoich danych. Niektórzy z nich dowiadując się, po co autorce pozyskiwana wiedza wycofywali się z tego o czym mówili chwilę wcześniej. 

     Autorka opisując oba nuklearne miasta odbyła wiele podróży do miejsc, gdzie kiedyś tętniło życie, a po katastrofach zostały zgliszcza i nieliczni mieszkańcy. Wielu z nich zostało wysiedlonych, po tym jak radioaktywne powietrze zagrażało ich życiu. Są jednak i tacy, którzy mimo zagrożenia, skażenia wód i powietrza zostali pozostawieni na swoich ziemiach. Do dziś podejrzewając, że stali się „królikami doświadczalnymi”. Budując i stwarzając oba miasta nuklearne, ludzkość miała mała wiedzę na temat szkodliwości i wpływu produkcji plutonu na środowisko. Aby uzyskać taką wiedzę, prowadzono badania laboratoryjne oraz obserwacje środowiskowe. Wiele wód, gleb, czy nawet powietrze zostały skażone. Autorka w rozmowach z poszkodowanymi doszukiwała się prawdy o miastach, które dziś stały się zapomniane. 

    Nie ma w książce oceniania, analizowania wpływu radioaktywnych substancji na środowisko. Autorka nie poddaje ocenie zasadność wytwarzania plutonu w celu stworzenia bomby atomowej. Podaje jedynie pozyskane fakty. Większość z nich pochodzi z odtajnionych archiwów, ale przede wszystkim od społeczności, która mieszkała w rejonach skażonych lub pracowała w obu zakładach. 

   Oba miejsca przeszły do historii, jako zakłady pracy. Jednak po wielu wielu latach, a nie było to tak  dawno, nadal stanowią zagrożenie dla środowiska i Świata. Pozostały skażone ziemie, wody, budynki. Mimo, że znajdują się w odległych rejonach, niezamieszkałych, do dnia dzisiejszego mało się o nich mówi. Era obu fabryk była krótka, jednak reperkusje jakie pozostawiły po sobie są odczuwalne do dnia dzisiejszego.

       Książka bardzo ważna. Uzmysławia obłudę, fałsz i fakt, do czego jest w stanie posunąć się człowiek w celu realizowania swoich założeń. Mimo, że mija blisko 70 lat od powstania projektu obu fabryk, to jest to zaledwie 70 lat, przez które historia nie została rozliczona.