NIE JESTEŚ SOBĄ

NIE JESTEŚ SOBĄ

Michelle Wildgen

Wydawnictwo Marginesy

Warszawa 2016

Ilość stron: 350

ISBN: 978-83-65282-79-8

Ocena (subiektywna): 4+/5

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Marginesy.

  

      Historia zaczyna się, gdy poznajemy Bec, która dostaje pracę jako opiekunka do osoby, która choruje na stwardnienie zanikowe boczne SLA. Bec mimo braku doświadczenia, braku umiejętności gotowania dostaję pracę. Kate mimo całkowitemu unieruchomieniu, skazana jest na zależność od innych. Do tej pory skazana była tylko na pomoc męża. Jednak z biegiem czasu potrzebuje coraz więcej uwagi i opieki. Po poznaniu Bec, postanawia ją zatrudnić, gdyż przeczuwa, że dobrze się dogadają. Z czasem, Bec mimo osobistych problemów sercowych postanawia zaangażować się w swoją pracę. Nawiązuje kontakt ze swoją pracodawczynią. W tym celu uczy się gotowania, mycia Kate, a nawet obsługi sprzętu z którego korzysta chora. Ich relacje z czasem zacieśniają się. Stają się sobie bardzo bliskie. To Bec zajmuje miejsce męża, który z nie wytrzymuje choroby żony i odchodzi. Jego odejście jest wielkim ciosem dla obu kobiet. Temat jego osoby staje się tematem zakazanym. Mimo tego Bec odczuwa samotność Kate. Z czasem życie osobiste, miłosne i zawodowe Bec staje na dalszym planie. Relacje kobiet zacieśniają się na tyle, że Kate staje się całym życiem dla młodej Bec. Wspólnymi siłami pokonują każdy, kolejny dzień. 

            Autorka w specyficzny dla siebie sposób stwarza wyjątkowy klimat książki. Opowieść na tyle wciąga, że mimo braku wartkich akcji, czytelnik nie jest w stanie zapomnieć o obu bohaterkach i domu w którym mieszkają. Czytając ją, można poczuć empatię do obu kobiet. Jedna wykształcona, piękna, bogata, lecz chora, jednak oswojona ze swoim losem. Druga, młoda, na początku drogi, bez pieniędzy i wykształcenia. Jednak trzecim bohaterem jest śmierć. Kate mimo, że nigdy nie pogodziła się ze swoim stanem, to jednak stara się z tym żyć. Mimo, że nie jest w stanie poruszać się, niewyraźnie mówi, to jednak ona staje się przewodnikiem dla Bec. To ona uczy swoją młodszą opiekunkę sztuki życia. A temat śmierci jest obecny każdego dnia. Śmierć jest nieunikniona dla każdego, jednak główna bohaterka ma świadomość, że jej dni są już policzone, a przez to stara się korzystać z życia jak tylko się da. W jej stanie nie jest to łatwe. Ale to właśnie Bec jest jej ustami, nogami i pomocą. 

     Autorka opisując historię, pozwala czytelnikowi wniknąć w historie choroby, ale też w trudny temat śmierci. Nie oszczędza czytelnika, fundując mu zderzenie z nagą prawdą. Nie jest to ckliwa opowieść o smutku, chorobie i o tym co nieuniknione. To mądra opowieść o prawdziwej przyjaźni, o oddaniu i empatii. Oswaja czytelnika z trudnymi tematami, nie pomijając prawdziwego, odartego z kolorytu obrazu ciężkich chwil w chorobie. 

  Napomknę na koniec co nie podoba mi się w książce. Po pierwsze nie spodobała mi się okładka. Do tej pory, chyba ani razu nie krytykowałam okładem. Tym razem jednak treść jakoś nie bardzo współgra z okładką. Oczywiście jest to tylko moje subiektywne odczucie. No i druga rzecz, która nie przypadła mi do gustu to tytuł. Jednak to pozostawię bez komentarza, bo ważniejsza w tym wszystkim jest treść.

Serdecznie i szczerze polecam książkę.