CZARNY MANUSKRYPT

CZARNY MANUSKRYPT

Krzysztof Bochus

Wydawnictwo MUZA

Warszawa 2017

Ilość stron: 382

Ocena (subiektywna): 5+/5

                 Krzysztof Bochus to niewątpliwie nazwisko, które warto zapamiętać. A jego książka debiutująca jest godna uwagi. To mieszanka Dana Browna z Panem Samochodzikiem dla dorosłych, gdzie thiller łaczy się z kryminałem. Fantastyczna lektura, z której można wiele się dowiedzieć.

             Akcja książki rozgrywa się w latach 30-stych, w Prusach, gdzie popełniono niezwykle okrutne morderstwo. I to nie jedno. Ale zacznijmy od początku. W parafii na pomorzu, gdzie pełno ludzi, znaleziono zwłoki okaleczonego księdza, którego zwłoki rozwieszono na wielkim dzwonie. Od razu wydaje się to jako symbol, wiadomość pozostawioną przez mordercę. Do akcji wkracza radca śledczy, który w krótkim czasie odnajduje kolejną wiadomość pozostawioną przez mordercę. Tym razem jest to krótka wiadomość w postaci liściku, a raczej zdania pozostawiona na skrawku papieru w ustach zamordowanego. Zbrodnia wydaje się od razu bardzo skomplikowana, gdy na jaw wychodzi fakt, że zamordowany ksiądz miał związek z tajemniczymi wydarzeniami z sąsiadującym zamkiem krzyżackim, znanym szerzej jako Malbork. Z czasem na jaw wychodzą fakty, z czego wynika że w sprawę wplątane są kobiety, z różnych mniej popularnych środowisk. Śledztwo, które prowadzi radca Abell, zaczyna się komplikować. Pojawia się dużo potencjalnych winnych, jednak ścieżki do odkrycia prawdziwego winnego są coraz bardziej zagmatwane.

                    Autor, wykreował świat, który jawi się jako rzeczywisty. Wszystko za sprawą nawiązań, które stosuje w treści. Dużo tu powoływań na pisarzy, kompozytorów, myślicieli, a większość z nich, jak na czasy Prus przystało, to niemieckojęzyczni twórcy. Autor uwierzytelniając całą opowieść, wspomina Goethego, Muncha, Nitschego, Schopenchouera, ale również Edgara Alana Poe, Spenglera i wielu innych. Dzięki temu  zabiegowi, opisywane wydarzenia staja się dla czytelnika wiarygodniejsze i prawdziwsze. Realizmu dodają również opisy miejsc, a zwłaszcza zamku w Malborku. Wszystko okraszone jest niemiecko- brzmiącymi nazwami, słownictwem, gdzie główni bohaterowie brzmią bardzo z niemiecka. Z czasem, akcja przenosi się z miasteczka do podziemi, gdzie pełno zagadek, symboli, które, aby rozwiązać należy sięgnąć do dalekiej przeszłości. Prowadzi to jednak do pojawienia się kolejnych ofiar. Na jaw wychodzi działalność tajnego bractwa, które wydaje się niebezpieczne, tym bardziej, że zamieszane jest w tworzenie Rzeszy.

            O ile akcja książki jest ciekawa, wciągająca i logiczna, mimo że czytelnik po drodze napotyka pełno pułapek, o tyle tło obyczajowe, społeczne i historyczne dodaje walorów książce. Książka jawi się jako skarbnica wiedzy o tamtych rejonach lat 30-stych i wcześniejszych. Opisywane wydarzenia są pełnowymiarowe, wzbogacone o dokładne opisy, łącznie z opisami topograficznymi  i krajobrazowymi. Dla mnie to jedna z lepszych książek, jakie czytałam w ostatnim czasie. Nawiązania do historii, które stosuje autor są sprawnie przemycane w treści, co nie męczy czytelnika faktami, a jedynie wzbogaca go o nową wiedzę. Czytelnik ma poczucie uczestniczenia w śledztwie, odkrywania znaczeń pojawiających się symboli, w retro scenerii.

      Mam szczerą nadzieję, że to nie ostatnie słowo autora. Czekam z niecierpliwością na jego kolejne dzieła.